Jak skompletowałem domową siłownię?

Skąd wziął się pomysł na domową siłownię

Pomysł na trening w domu pojawił się u mnie w 2020 roku, kiedy przez koronawirusa zamknięto siłownie i nagle okazało się, że nagle można zostać bez dostępu do sprzętu, który wcześniej był czymś oczywistym. Na początku nie było w tym żadnej większej strategii. Chodziło tylko o to, aby nie wypaść z rytmu i mieć czym zrobić podstawowy trening.

Pierwszy zestaw był prosty: hantle, sztanga łamana i ławka do ćwiczeń. Tyle wystarczyło, żeby zrobić klatkę, barki, ramiona, trochę pleców i podstawowe warianty nóg. Rzecz jasna, nie zastąpiło mi to treningu na siłowni, ale przynajmniej nie miałem wymówki, że niby nie mam wyboru.

Później przyjąłem prostą zasadę. Skoro wcześniej co miesiąc płaciłem za karnet, to tę samą kwotę zacząłem odkładać albo od razu przeznaczać na sprzęt do domu. Raz były to dodatkowe talerze. Innym razem stojaki, gryf prosty, drążek, gumy oporowe, uchwyty albo coś do cardio.

Po pół roku naprawdę zacząłem mieć wątpliwości, czy karnet na siłownię w ogóle jest mi jeszcze potrzebny. Wiadomo, nie miałem maszyn, suwnic ani wyciągów, ale ułożyłem sobie kilka naprawdę fajnych planów treningowych i byłem w stanie ćwiczyć każdą partię mięśniową bez większych problemów.

Największą zmianą nie był jednak sam sprzęt ani same ćwiczenia, tylko sposób myślenia. Zacząłem budować sobie proste kotwice umysłowe. Jeżeli chcę obejrzeć film, serial albo dłuższy materiał na YouTube, to w trakcie robię trening albo cardio. Oglądanie filmów czy seriali traktuję trochę jak marnowanie czasu, chociaż wiadomo - to nadal jest przyjemne. Dzięki treningom w domu udało mi się połączyć jedno z drugim: oglądam coś dla przyjemności, ale jednocześnie robię coś pożytecznego dla ciała, bez poczucia, że przepalam cenny czas, którego ciągle brakuje.

To działa szczególnie dobrze przy cardio. Rower stacjonarny, bieżnia, orbitrek albo stepper przy filmie potrafią całkowicie zmienić odbiór takiej aktywności. Nie siedzisz bezczynnie przez godzinę. Robisz spokojną pracę tlenową, poprawiasz wydatek energetyczny, dokładasz ruch w dzień, a jednocześnie oglądasz coś, co i tak chciałeś obejrzeć.

Wiadomo, że siłownia w domu nie musi wyglądać jak profesjonalna sala treningowa. Kto by miał tyle miejsca? Dlatego opiszę krótko, jak ogarnąłem ten temat u siebie i jak zmieściłem sprzęt w małym mieszkaniu.

Siłownia w domu także nie daje tej samej energii, atmosfery i poczucia rywalizacji, które potrafi dać klasyczna siłownia. Tego raczej nie da się w pełni zastąpić. Z drugiej strony, jeżeli masz problem z ciągłym brakiem czasu, to samo odcięcie dojazdów, przebierania się, czekania na wolny sprzęt i wracania do domu daje sporą oszczędność. Dla mnie praktyczność zawsze jest na pierwszym miejscu. Tak samo podchodzę do treningu, diety i codziennego życia.

Jak kompletowałem sprzęt do domowej mini siłowni

Najpierw kupiłem ławkę oraz hantle z gwintami. Taki zestaw pozwala już zrobić podstawowy trening w domu, ale dość szybko wyszło, że ciągła zmiana talerzy jest męcząca. Dlatego dokupiłem małe gryfy na zaciski. Hantle z gwintami zostawiłem tylko do cięższych ciężarów, a te na zaciski używałem wtedy, gdy chciałem szybko zmieniać obciążenie.

hantle oraz zaciski

Wtedy na szybko utworzyłem pierwszy plan treningowy: plan treningowy w domu - wersja 1. Całkiem dobrze dawało to jakiś bodziec, ale było tego zdecydowanie za mało. Najbardziej brakowało mi sensownego treningu pleców.

Następnie dokupiłem drążek oraz gumy. Dzięki temu doszły bardzo dobre ćwiczenia na plecy i trening zaczął robić się bardziej kompletny. Na lato kupiłem jeszcze drugi, bardziej profesjonalny drążek i zamontowałem go na balkonie. W mieszkaniu został zwykły drążek rozporowy.

Wtedy pierwszy plan zmodyfikowałem do drugiej wersji: plan treningowy w domu - wersja 2. Po dodaniu drążka i gum trening góry ciała miał już dużo więcej sensu, bo plecy nie opierały się tylko na wiosłowaniu hantlą.

Dalej przyszła kolej na gryf 2,2 m oraz stojaki. Gryf olimpijski niestety nie pasował, bo wcześniej miałem już talerze do hantli. Nie chciałem wymieniać wszystkiego od zera, więc zostałem przy standardzie, który już miałem. To jest jedna rzecz, którą warto przemyśleć wcześniej: jak zaczniesz kupować talerze i gryfy w różnych standardach, później robi się bałagan.

Zaczęło brakować mi ciężaru, więc zacząłem jeździć po Decathlonach i szukać, gdzie zostały jeszcze talerze Domyos. Akurat wtedy zaczęli je wycofywać z oferty, a nowe nie pasowały mi wizualnie do kompletu. Tak, wiem jak to brzmi, ale jak coś ma stać w mieszkaniu, to człowiek zaczyna zwracać uwagę nawet na takie rzeczy.

Ławka Marbo sport, stojaki, gryf oraz obciążenia

Później skupowałem jeszcze wszystko, co się dało, na OLX. W sumie uzbierałem około 150 kg w talerzach. Moim zdaniem do domowej siłowni to jest w 100% wystarczające obciążenie. Jeżeli ktoś nie trenuje typowo pod bardzo mocny trójbój, to wcześniej ograniczy go raczej miejsce, organizacja treningu i wybór ćwiczeń niż brak kolejnych talerzy.

Następnie dokupiłem matę ochronną z klocków. Chroni podłogę i oszczędza trochę nerwów sąsiadom. W naszym bloku słyszalność jest na niesamowitym poziomie, więc nawet spokojne odkładanie hantli potrafi być słyszalne kilka pięter niżej.

Do ławki dokupiłem prasę do ćwiczenia nóg. Szczerze mówiąc, dużej nadziei w tym nie pokładałem. Spodziewałem się, że będzie to tandeta i raczej niewiele z tego wyjdzie. A działa bardzo płynnie. Są tam dobre łożyska, więc i czworogłowy, i dwugłowy uda można na tym naprawdę fajnie przećwiczyć. Mówię serio, byłem zaskoczony.

Zrobił się bałagan, nie będę tego ukrywać. Żona jak patrzyła na to, co się dzieje w mieszkaniu, nie kryła zachwytu. To był sarkazm. Żeby to wszystko uporządkować, dokupiłem stojak na talerze. Wybrałem solidniejszą wersję z Marbo Sport, bo ogólnie połowę sprzętu mam właśnie od tej firmy.

Do cardio najpierw kupiłem stepper. Bardzo fajna rzecz, jeżeli jest mało miejsca. Rower długo u mnie nie postał i został sprzedany. Te domowe modele według mnie nie są jakoś szczególnie wygodne, a pedałowanie jest inaczej odczuwalne niż na normalnym rowerze.

Niedawno ostatecznie zdecydowałem się na bieżnię. Tu naprawdę sporo czasu poświęciłem na wybór i wybrałem model od Hop-Sport. Do dzisiaj nie pożałowałem zakupu. Bieżnia w domu wynosi cardio na inny poziom, szczególnie gdy przed sobą masz ekran i oglądasz film. 

W trakcie dokupiałem jeszcze drobne akcesoria, które delikatnie wspomagały trening:

  • uchwyty do pompek,
  • roller do ćwiczeń mięśni przedramion,
  • uchwyt do ćwiczeń na szyję,
  • motylek do ćwiczeń,
  • wałek do ćwiczeń brzucha,
  • kilka zestawów gum oporowych różnych rozmiarów,
  • rollery oraz piłki do punktów triggerowych.
Stojaki Trex, sztanga oraz obciążenie
Stojaki Trex, stojak na talerze Marbo sport, gryfy oraz obiążenie
Prasa do ćwiczeń nóg Marbo sport

Jak zmieściłem siłownię w mieszkaniu

I w zasadzie to by było wszystko. Większość sprzętu ukryłem za drzwiami i jest praktycznie niewidoczna. Ławka stoi pod stołem i jednocześnie pełni rolę pufy. Bieżnia jest zbyt często używana, żeby ją chować. Do tego jest cholernie ciężka i nie ukrywam, że nie mam żadnej ochoty jej ciągać. Już się zlała z otoczeniem :D 

Zacznij tam, gdzie jesteś

Co mogę powiedzieć na koniec: jeżeli naprawdę chcesz być w formie, to da się znaleźć chwilę, żeby przemyśleć temat i dopasować trening do swojej codzienności. Bez pompatycznego tonu. Po prostu mówię poważnie. Miałem okropny okres w życiu: opieka nad chorą na raka teściową, własna firma, praca nie po 8 godzin dziennie, tylko często po 10-16, małe dziecko, które też wymaga sporo czasu, i jeszcze prace nad portalem, na którym teraz czytasz ten artykuł. To wszystko działo się mniej więcej w tym samym czasie.

Ogarnąłem ten bałagan, ustawiłem priorytety i poukładałem wszystko tak, żeby nie zwariować. Domowa siłownia pomogła mi zdjąć z treningu całą logistykę: dojazdy, czekanie na sprzęt, pakowanie torby i szukanie dodatkowego czasu, którego i tak ciągle brakuje.

Mam nadzieję, że ta moja krótka historia komuś pomoże wrócić do treningów, zacząć się ruszać albo po prostu zmotywuje do działania. Nie trzeba mieć idealnych warunków. Trzeba zacząć od tego, co da się zrobić u siebie, i dokładać sprzęt wtedy, gdy naprawdę zaczyna czegoś brakować.

Autor: Władysław Dudko

Autor od lat związany z trójbojem siłowym, kulturystyką i farmakologią sportową. Tematyką farmakologii zajmuje się od 2010 roku, a swoje artykuły opiera na analizie badań naukowych oraz praktycznej znajomości środowiska sportowego.

FAQ

Jaki sprzęt jest potrzebny do domowej siłowni?

Na start wystarczy ławka, hantle, trochę obciążenia i sensowny plan treningowy. Później dobrze dokupić drążek, gumy oporowe, gryf prosty, stojaki i matę ochronną. Taki zestaw pozwala już trenować całe ciało.

Ile miejsca potrzeba na domową siłownię?

Nie trzeba mieć osobnego pokoju. Podstawowy zestaw można zmieścić nawet w mieszkaniu, jeżeli sprzęt jest dobrze poukładany. Najwięcej miejsca zajmuje ławka, stojaki i bieżnia. Hantle, talerze, gumy i akcesoria da się schować za drzwiami, pod stołem albo w jednym rogu pokoju.

Czy w mieszkaniu w bloku da się zrobić siłownię domową?

Da się, ale trzeba myśleć o hałasie i miejscu. Mata ochronna jest prawie obowiązkowa, szczególnie pod hantle, talerze i ławkę. Ciężaru nie powinno się rzucać na podłogę, bo w wielu blokach nawet spokojne odkładanie hantli potrafi być słyszalne kilka pięter niżej.

Jakie są zalety treningu w domu?

Największa zaleta to oszczędność czasu. Nie trzeba jechać na siłownię, wracać, czekać na sprzęt ani pakować torby. Trening jest kilka kroków od ciebie, więc trudniej szukać wymówek. Dla mnie ogromnym plusem było też połączenie cardio z oglądaniem filmu albo serialu.

Czy trenując w domu można budować masę mięśniową?

Tak, jeżeli masz progresję ciężaru, odpowiednią objętość treningową i regularność. Mięśnie nie wiedzą, czy ćwiczysz w domu, czy na komercyjnej siłowni. Reagują na napięcie, ciężar, zakres ruchu i powtarzalny bodziec. Ograniczeniem w domu może być raczej brak maszyn, wyciągów i bardzo dużego obciążenia.

Jak ograniczyć hałas podczas treningu w domu?

Najprościej kupić matę ochronną z klocków i odkładać ciężar spokojnie, bez rzucania. Warto też ustawić sprzęt w miejscu, gdzie podłoga najmniej przenosi drgania.

Komentarze

Ilość komentarzy: 0
Dodaj komentarz
Brak komentarzy
BioLab logo

BioLab kod rabatowy 7%

Szukasz wyjątkowych produktów Biolabshop.pl? Teraz masz szansę zaoszczędzić 7% na całym zamówieniu! Wystarczy, że podczas składania zamówienia w sklepie internetowym Biolabshop wpiszesz kod rabatowy N2 w koszyku.

7% rabatu na kod N2 w koszyku